25.10.2015

#03

Cześć ! :)
W poprzednim poście naobiecywałam sobie ,że napiszę posta dotyczącego muzyki. Muzyki ,która jest w moim życiu codziennie od kiedy jeszcze byłam w łonie matki. Nie tylko jako słuchanie i śpiewanie danych piosenek , czy nawet krzywe tupanie,że niby próbuję tańczyć , ale muzyka jako część mojego życia . Jak osobny gatunek literacki , tak dla mnie jest to osobna sfera , o której mogę napisać na prawdę wiele . Począwszy od artystów,których twórczość jest mi znana i lubiana ,kończąc na swoich występach ,poczynaniach z muzyką , doświadczeniach ,wspomnieniach lub eventach muzycznych .
Dni Polkowic 2014 ,występ Honoraty Skarbek





















Więc zacznę może od tego ,że jestem świadoma,że prawie każdy kocha muzykę ,ale ja chcę akurat opisać teraz swoją wręcz historię związaną z muzyką , więc podziękuję komentarzom typu "czego ty słuchasz omg jaki żal " ,bo to jest zachowanie godne gówniarza , podziękuję również dyskusjom czy krytyce wybranych artystów, ponieważ nie ku temu zmierzam,a z doświadczenia wiem, jakie jest dzisiejsze społeczeństwo...
Przechodząc do tematu - słucham muzyki ,śpiewam, pisałam, ale jeszcze nie gram . Zaczęło się jak pewnie u każdego SŁUCHANIEM. W moim przypadku rocznik 98, nie wiele z tego pamiętam,ale teksty piosenek siedzą w głowie do dziś. Przeboje takie jak ''Jesteś szalona'' , ''Powiedz '' (zespołu Ich Troje ,którego przecież nikt  nie zna tak samo jak disco polo :D ) a także starsze z lat 70/80 . Większość z tych piosenek uwielbiam . Jestem tak wrażliwa ,w szczególności w kwestii muzyki , że słuchając setny raz piosenki Whitney Houston "I have nothing" przechodzą mnie ciarki i szklą mi się oczy ,a gimbus w moim wieku wyśmieje mnie . Śmiało ! Przynajmniej mam jakiś gust muzyczny i nie chodzę po ulicy z głośnikiem za 10 zł rapując/śpiewając (bo nie wiem jak to określić) coś w stylu "pizda nad głową, kręć dupą swoją" ,nie wspominając ,że mam już lat 17, a ty może sięgasz mi do kolan, sorry :)
W wieku 6 lat miałam okazję pierwszy raz wystąpić na scenie i śpiewać , były to Jasełka w zerówce , śpiewałam kolędę Lulajże Jezuniu . Nie jest to jakieś wielkie osiągnięcie, ale w końcu od czegoś trzeba zacząć ,tak  ? Później w podstawówce uczęszczałam do kółka muzycznego , śpiewałam na kilku występach , ale dopiero w gimnazjum zaczęłam się rozwijać . Dużo ćwiczyłam w domu i na prawdę dużo moich występów miało miejsce właśnie w gimnazjum.
Boguszów-Gorce,festyn rodzinny 2014




















Zaczęło się od konkursu piosenki angielskiej, gdzie śpiewałam piosenkę Honey - Runaway i od tamtej pory prawie zawsze (wyjątkiem był jeden konkurs) śpiewałam w szkole piosenki Honey ,taka mania :) W tym konkursie zajęłam trzecie miejsce.Później występowałam na apelach i dwóch festynach , no i pod koniec gimnazjum kolejny konkurs piosenki angielskiej ,na którym zaśpiewałam piosenkę Rihanny - Stay i zajęłam drugie miejsce, dzięki temu pojechałam na konkurs międzyszkolny do Boguszowa śpiewając tą samą piosenkę i zdobywając ponownie drugie miejsce. Na koniec roku w naszej szkole był organizowany konkurs talentów z całej szkoły, a tam nie zajęłam żadnego miejsca. Ostatnim moim występem związanym ze szkołą było zakończenie roku szkolnego i piosenka pożegnalna "Ale to już było" . Ponad to wszystko w zeszłym roku wzięłam udział w castingach do "Wałbrzych ma talent" ,ale niestety nie przeszłam do następnego etapu .
castingi do Wałbrzych ma talent 

Od kiedy przyszłam do technikum jakoś ani nie było okazji ,ani wielkich chęci z mojej strony do śpiewania,ale to nie znaczy,że w ogóle nie śpiewam, bo dwa razy miałam okazję zaśpiewać  na scenie z moim ulubionym zespołem ,czyli Centralą 57 :) O nich również napiszę jeszcze osobnego posta ,ponieważ jest to również długi temat , który można wykorzystać .
W przyszłym roku zamierzam ponownie zgłosić się do Wałbrzych ma talent, na razie nie mam pomysłu na repertuar , poprzednio próbowałam się zmierzyć z piosenką znaną z Titanica , miałam już okazję ją śpiewać, niestety jedynie na próbach ,ponieważ na sam apel się rozchorowałam ...ale gdy nadszedł czas wystąpienia w takim miejscu w jakimś celu ,to gardło ścisnęło mi się na maksa! Ale po występach z Centralą, nie znając połowy tekstu stwierdziłam ,że gorzej już być nie może,ha ha!





















Nie,żeby samo występowanie z nimi było złe, absolutnie, chodzi o to ile siary potrafię sobie narobić,ale na szczęście umiejętnie wychodzę z takich sytuacji,a atmosfera na ich koncertach jest przyjemna i w sumie rozluźniona ,więc jakoś nie bardzo stresowało mnie to podczas drugiego występu ,czułam się jakbym śpiewała w domu pod prysznicem,chodź może to dziwne porównanie :D
Myślę,że tego posta podzielę jednak na dwie części ,w drugiej opiszę dwoje swoich idoli raz wydarzenia muzyczne ,w których brałam udział jako widz ,ponieważ tak długi post raczej nie będzie chętnie czytany ,haha ! :)
ZAPRASZAM DO CZYTANIA KOLEJNEJ CZĘŚCI ZA KILKA DNI ,POZDRAWIAM!!!

3 komentarze:

  1. Zawsze podziwiam osoby, które śpiewają :) ja gram na gitarze i przed występem zazwyczaj dostaje padaczki i zawałów nie tylko serca, nie wspominając już o śpiewie :)
    Super pasja- powodzenia !

    http://0czykota.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥ / Thanks for all comments ♥
Nie przyjmuję więcej nominacji do LBA :) / I don't accept nominations to LBA :)