Przejdź do głównej zawartości

#15

Cześć!
Pomyślałam,że najwyższa pora coś tutaj opublikować. Jest ku temu skromna okazja, a mianowicie mój ukochany pies właśnie dziś kończy drugi rok swojego psiego życia. Moja psinka wabi się Honia (tak właściwie Honey - szajba na punkcie Honoraty Skarbek,tak wiem) , właśnie jak wspomniałam kończy dziś dwa lata , jest labradorem pomieszanym z wilczurem ,co daje mieszankę wyglądającą na golden retrievera . Jest mega przyjaznym psem. Cieszy się z byle czego, lubi ludzi,aczkolwiek boi się dzieci ,ale to już dłuższa historia, Dużo podróżuję z nią autobusem,dzięki czemu poznaję ciekawych ludzi, Ogółem od kiedy stałam się posiadaczem psa ,miałam okazję poznać kilka ciekawych osób ,tylko dlatego,że spodobał im się mój pies :)





































Całe życie miałam albo gryzonie,albo koty. Jak miałam dziesięć lat zachciało mi się psa. Znajoma rodziców przyniosła nam kundelka kilka dni przed moimi urodzinami, nawet nie wiem skąd go wytrzasnęła, był już dorosły,ale ja -> małe dziecko od razu zadecydowałam,że go chcę. Jednak ten pies w ogóle się nie słuchał i przywiązał się bardzo do mojego taty. Jest z nami nadal i wabi się Snickers ma około dziesięciu lat :) W 2012 roku podczas wakacji wieczorem usłyszałam przez otwarte okno miałczenie kota . Razem z koleżanką zeszłyśmy go szukać ,okazało się ,że to kociak utknął w kratach od sklepu. Przygarnęłam go na około rok,bo potem uciekł w drodze do weterynarza. Strasznie się do niego przywiązałam , był bardzo mądry i kochany,załamałam się lekko po jego ucieczce i około rok później zdecydowałam się na przygarnięcie psa. Decyzja była spontaniczna, bo ja mimo wszystko boję się psów ,co też jest dłuższą historią,ale koleżanka dała mi znać,że ktoś ma do oddania szczeniaki . Powiedziałam rodzicom,że chcę szczeniaka,oni myśleli ,że żartuję z przyniesieniem do domu drugiego psa,ale jak już przyniosłam tą małą puchatą kulkę ,to wszyscy się w niej zakochali. Aż po dziś dzień wszyscy są pod jej urokiem i co by nie robiła wszyscy się nią zachwycają łącznie ze mną.




























Pies jest ze mną wszędzie, biorę go niemal wszędzie gdzie się da, szkoda mi jej zostawiać samej w domu. Jeździ ze mną do Patryka,gdzie bawi się z jego psem Blade'm , podróżuje pociągiem do mojej mamy i brata,którego najpierw panicznie się bała , a potem była za nim do tego stopnia,że miała mnie totalnie w nosie i latała wszędzie za moim bratem przez całe święta :D Mordka jest bardzo kochana ,grzeczna (nie zawsze,ale przeważnie) i na prawdę cieszę się,że ją mam. To taka mała pociecha. No nie taka mała,bo jak właduje się w nocy na łóżko to czuć jej ciężar ,haha! Dbam o nią jak tylko się da i mam nadzieję,że będzie ze mną jeszcze bardzo długo :)
Mój INSTAGRAM - zapraszam i pozdrawiam serdecznie! :) 

Komentarze

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥ / Thanks for all comments ♥
Nie przyjmuję więcej nominacji do LBA :) / I don't accept nominations to LBA :)

Popularne posty z tego bloga

thanks for 10 k views

Cześć!
Nowy Rok zaczął się na prawdę produktywnie jeśli chodzi o moje życie. Mam nadzieję,że tak jak jest teraz już zostanie i utrzyma się taka dobra passa i będzie już tylko lepiej. Dawno nie wchodziłam w żadne statystyki blogowe,ponieważ wydawało mi się,że aktywność na moim blogu spadła wraz z moim mniejszym zaangażowaniem w czytanie Waszych blogów,do czego miałam wrócić zaraz gdy wróciłam z Polski,jednakże to był tak aktywny czas,że nie dało się tego nadrobić. Święta, Sylwester...Dopiero teraz jest spokój ,harmonia i czas na to ,aby nadrobić zaległości. Odpoczynek od tego w dalszym ciągu tylko mi sprzyjał ,ponieważ mam głowę pełną pomysłów na posty i myślę,że jest to najlepsze,co mogłam zrobić ,ponieważ pisanie na siłę wcale nie jest fajne.

Chciałam Wam wszystkim serdecznie podziękować za okrągłą dziesiątkę jeśli chodzi o statystyki! Co prawda,na blogspocie ostatnio jest problem z tym,że nasze własne wyświetlenia również się wliczają,przez co za każdym razem gdy wchodzę na bloga,aby…

dieta, obsesja i zaburzenia odżywiania

Cześć .
Jak widać po tytule ,dziś opowiem Wam o tym,z czym boryka się większość nastolatek w moim wieku ,a także starsze dziewczyny,które są już dojrzałymi kobietami. Czemu akurat piszę o tym? Bo sama też wpadłam w sidła błędnego koła zwanego właśnie zaburzeniami odżywiania. Już jakiś czas temu chciałam stworzyć taki post ,ale dopiero dziś czuję się z tym na siłach. 
Wszystko zaczęło się w zeszłym roku ,mniej więcej od kiedy przeprowadziłam się ze swojego rodzinnego miasta. Ważyłam wtedy 52 kg przy wzroście prawie 170 cm. Moje BMI było wtedy na granicy pomiędzy dobrą wagą a niedowagą. Zawsze narzekałam ,jaka to ja jestem gruba,że CHCIAŁABYM SCHUDNĄĆ ...Zaczęłam ćwiczyć w domu ,aby poprawić co nieco swoją sylwetkę. No i tak codziennie się rozciągałam,robiłam brzuszki i inne dziwne rzeczy ,które w gruncie rzeczy ani nie poprawiły mojej sylwetki ani nastawienia,bo to,że nie widzę żadnej różnicy dobijało mnie jeszcze bardziej.  Dużym błędem była zła dieta,która wyglądała tak,że rano jadła…

London trip

Cześć!
Ostatnio wspominałam ,że wybieram się na tydzień do Anglii w odwiedziny do przyjaciele i jego rodziców ,otóż wróciłam w sobotę około południa ...Tydzień temu odwiedziliśmy we czwórkę Londyn ,co było jednym z moich marzeń i jestem ogromnie szczęśliwa ,że udało mi się zobaczyć to miejsce w tak wyjątkowym towarzystwie i że nadarzyła się w ogóle taka możliwość. Miejsce jest na prawdę urokliwe ,zwiedziliśmy typowo to ,co każdy powinien zobaczyć ,czyli London Eye ,Big Ben ,pałac i tym podobne. Pojechaliśmy tam pociągiem ,zabraliśmy ze sobą prowiant i spędziliśmy tam cały dzień od rana do wieczora. Praktycznie wszędzie dostaliśmy się piechotą z punktu do punktu.wracając do stacji kolejowej jechaliśmy metrem i to by było na tyle jeśli chodzi o przemieszczanie. 


Trafiła nam się niesamowicie dobra pogoda, co było bardzo nietypowe ,jak się domyślacie... W trakcie pobytu u Kacpra spędzaliśmy czas tak,aby jak najbardziej się sobą nacieszyć i nie marnować czasu . Byliśmy dwa razy na basenie,…