Przejdź do głównej zawartości

#18

Cześć .
Wygląda to tak ,jakbym od prawe miesiąca się tu nie udzielała. To nie prawda, jakiś czas temu pojawił się tutaj bardzo szczery post ,jednak po kilku dniach stwierdziłam ,że jest on bez sensu i zaburza moją harmonię pisania. Jestem dziwna, wiem. W każdym razie . przez całe ferie wszystko kręciło się wokół mojej przeprowadzki do Oławy. Na dzień dzisiejszy jestem nadal w Wałbrzychu ,ale moje prawie wszystkie bagaże są już na miejscu .  Jednak nie dostałam jeszcze żadnej wiadomości z tamtejszej szkoły ,liczę na to ,że dziś się odezwą, a ja zrobię porządek z ostatnimi sprawami. Ostatecznie mam nadzieję już stąd wyjechać jeszcze w tym tygodniu ,mam nadzieję ,że do piątku wszystko się powyjaśnia,bo przez ten cały bałagan nie wiem na czym stoję. Miałam zamiar przez ferie przyłożyć się trochę do blogowania,ale wolałam się nie zmuszać,żeby nie wyszło  z tego kolejne gówno ,które skasuje,bo wyda mi się bez sensu. Na samym początku nie wiedziałam, co spakować,nie wiedziałam jak cokolwiek przewieźć . Moja mama myślała o wynajęciu transportu ,jednak w ostatniej chwili okazało się,że mój szwagier i moja siostrzenica będę na tydzień w Polsce i pomogą mi się z tym zabrać. Załadowaliśmy praktycznie cały samochód ,upchaliśmy ile się dało,ale nadal nie zabraliśmy wszystkiego. Mam nadzieję,że do wakacji nie zostanie tu już nic mojego. Możliwe ,że mój brat po wyjeżdżeniu kilku godzin we Wrocławiu przyjedzie tutaj i zabierze resztę moich gratów,byłoby wtedy dużo szybciej i łatwiej. Nienawidzę przeprowadzek. Mimo,że to moja druga w życiu - mam serdecznie dosyć .Najgorsze jest to ,że zostałam ze wszystkim sama . Wszystko było na mojej głowie ,totalna porażka i brak zorganizowania kogokolwiek ze strony mojej rodziny zepchnął wszystko na moje barki. Jestem wykończona psychicznie,marzą mi się wakacje, ale do tego jeszcze tyle czasu ... Chcę już usiąść w swoim nowym pokoju , mieć wszystko poukładane i móc wrócić do mojego dawnego trybu życia i sposobu myślenia. Choćby w małym stopniu. Tęsknię za tym co było kiedyś.
Kończąc moje marudzenie i gorzkie żale , chciałam wspomnieć o moim rozjaśnianiu włosów... Zdecydowałam się stać blondynką. Oczywiście na jakiś czas. Sama nie do końca wiem, na jaki efekt końcowy liczyłam, wiedziałam jednak,że skoro nie poddałam się procesowi dekoloryzacji ,aby zejść do mojego naturalnego koloru ,co pewnie wyszłoby mi na lepszy efekt blondu ,to musiałam pobawić się rozjaśniaczem trzy razy i czwarty przede mną,myślę,że już ostatni. Po pierwszym etapie miałam włosy ni rude,ni blond ni brąz ,czego efekty możecie sprawdzić w poprzednim poście na snapie ze stycznia. Po kilku tygodniach zrobiłam ponownie,ale było widać lepsze efekty, ale okropnie to wyglądało ,dlatego następnego dnia zrobiłam jeszcze raz,żeby móc wyjść z domu,bo po tym farbowaniu w końcu jakoś ten kolor wygląda. Pomysł o zmianie totalnie z dupy , ja ciągle eksperymentuje,a jestem mega szczęściarą ,bo moje włosy doskonale sobie radzą po tych rewolucjach ,pomijając wysuszenie włosów, nic im nie jest ,co trochę mnie przeraziło,obawiałam się spalenia włosów lub wypadnięcia,ale są w dobrej formie ,jak na to co się z nimi działo ostatnio.
EFEKT NA DZIEŃ DZISIEJSZY :
Myślę,że rozjaśniacz dobrze sobie poradził na moich niemalże czarnych włosach , gdyby ktoś był zainteresowany użyłam rozjaśniacza SYOSS 13-5 (platynowy blond)  ,który miał rozjaśnić włosy o 9 tonów, za każdym, razem użyłam tego samego,aby jak najszybciej pozbyć się rudości i żeby początkowo zabił czerń moich włosów. Obecnie używam również płukanki rzekomo srebrnej,która jest fioletowa i  ma stopniowo ochładzać kolor. Jest to płukanka DELIA CAMELEO.  Naczytałam się dużo na temat rozjaśniania włosów w domu ,jednak nie jestem w tym specem ,no i muszę teraz odszukać nowe metody dbania o kondycję włosów, bo jednak uległy gwałtownej zmianie.Moja dobra koleżanka jest dobrej myśli, sama też rozjaśniała włosy jakiś czas temu i mówi,że po jeszcze jednym rozjaśnieniu będzie OK .
Zobaczymy :) 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

thanks for 10 k views

Cześć!
Nowy Rok zaczął się na prawdę produktywnie jeśli chodzi o moje życie. Mam nadzieję,że tak jak jest teraz już zostanie i utrzyma się taka dobra passa i będzie już tylko lepiej. Dawno nie wchodziłam w żadne statystyki blogowe,ponieważ wydawało mi się,że aktywność na moim blogu spadła wraz z moim mniejszym zaangażowaniem w czytanie Waszych blogów,do czego miałam wrócić zaraz gdy wróciłam z Polski,jednakże to był tak aktywny czas,że nie dało się tego nadrobić. Święta, Sylwester...Dopiero teraz jest spokój ,harmonia i czas na to ,aby nadrobić zaległości. Odpoczynek od tego w dalszym ciągu tylko mi sprzyjał ,ponieważ mam głowę pełną pomysłów na posty i myślę,że jest to najlepsze,co mogłam zrobić ,ponieważ pisanie na siłę wcale nie jest fajne.

Chciałam Wam wszystkim serdecznie podziękować za okrągłą dziesiątkę jeśli chodzi o statystyki! Co prawda,na blogspocie ostatnio jest problem z tym,że nasze własne wyświetlenia również się wliczają,przez co za każdym razem gdy wchodzę na bloga,aby…

dieta, obsesja i zaburzenia odżywiania

Cześć .
Jak widać po tytule ,dziś opowiem Wam o tym,z czym boryka się większość nastolatek w moim wieku ,a także starsze dziewczyny,które są już dojrzałymi kobietami. Czemu akurat piszę o tym? Bo sama też wpadłam w sidła błędnego koła zwanego właśnie zaburzeniami odżywiania. Już jakiś czas temu chciałam stworzyć taki post ,ale dopiero dziś czuję się z tym na siłach. 
Wszystko zaczęło się w zeszłym roku ,mniej więcej od kiedy przeprowadziłam się ze swojego rodzinnego miasta. Ważyłam wtedy 52 kg przy wzroście prawie 170 cm. Moje BMI było wtedy na granicy pomiędzy dobrą wagą a niedowagą. Zawsze narzekałam ,jaka to ja jestem gruba,że CHCIAŁABYM SCHUDNĄĆ ...Zaczęłam ćwiczyć w domu ,aby poprawić co nieco swoją sylwetkę. No i tak codziennie się rozciągałam,robiłam brzuszki i inne dziwne rzeczy ,które w gruncie rzeczy ani nie poprawiły mojej sylwetki ani nastawienia,bo to,że nie widzę żadnej różnicy dobijało mnie jeszcze bardziej.  Dużym błędem była zła dieta,która wyglądała tak,że rano jadła…

London trip

Cześć!
Ostatnio wspominałam ,że wybieram się na tydzień do Anglii w odwiedziny do przyjaciele i jego rodziców ,otóż wróciłam w sobotę około południa ...Tydzień temu odwiedziliśmy we czwórkę Londyn ,co było jednym z moich marzeń i jestem ogromnie szczęśliwa ,że udało mi się zobaczyć to miejsce w tak wyjątkowym towarzystwie i że nadarzyła się w ogóle taka możliwość. Miejsce jest na prawdę urokliwe ,zwiedziliśmy typowo to ,co każdy powinien zobaczyć ,czyli London Eye ,Big Ben ,pałac i tym podobne. Pojechaliśmy tam pociągiem ,zabraliśmy ze sobą prowiant i spędziliśmy tam cały dzień od rana do wieczora. Praktycznie wszędzie dostaliśmy się piechotą z punktu do punktu.wracając do stacji kolejowej jechaliśmy metrem i to by było na tyle jeśli chodzi o przemieszczanie. 


Trafiła nam się niesamowicie dobra pogoda, co było bardzo nietypowe ,jak się domyślacie... W trakcie pobytu u Kacpra spędzaliśmy czas tak,aby jak najbardziej się sobą nacieszyć i nie marnować czasu . Byliśmy dwa razy na basenie,…