Przejdź do głównej zawartości

#64

Cześć!
Od środy jestem w Holandii ,wczoraj miałam jedyny wolny dzień ,kiedy siedzieliśmy cały dzień na ogrodzie ,jedząc przekąski ,popijając piwem. Nigdzie nie wyszliśmy ,nic nie zwiedzaliśmy ,ale w końcu po kilku latach odważyłam się wsiąść na rower. Tutaj jest mój rower,którym miałam jeździć AUTOSTRADĄ (:|) do szkoły,ale że wróciłam do Polski roweru używa moja siostra ,a ja w Polsce boję się jeździć jeszcze bardziej niż w Holandii. Jednak myślę nad kupnem jakiejś damki i jazdą do szkoły na rowerze zamiast iść pieszo,bo mam do szkoły około 2 kilometry. Czy się przekonam ,tego nie wiem, jednak w Oławie przekonałam się,że ludzie korzystają dość dużo z rowerów , a w Wałbrzychu nikt tego nie robi,ktoś na rowerze to rzadkość. W Holandii jeździ się przede wszystkim rowerem. Parkingi są robione osobno dla aut a drugi dla rowerów. W szkole językowej ,w której byłam tutaj cały parking był codziennie zapchany. W Amsterdamie rowery i motorówki są na porządku dziennym.
Dziś pojechaliśmy do Safaripark,niedaleko tej małej mieściny , w której obecnie moja siostra mieszka. Spacerowaliśmy przez dobre 4 godziny z przerwami , kręgosłup już miał tego dość myślałam ,że tego nie przeżyję ,haha. Przeszliśmy z 10-15 kilometrów. Safari było ogromne ,ledwo się wyrobiliśmy ,żeby zobaczyć WSZYSTKO. Ominęliśmy może kilka drobnostek,np. powtarzające się małpy. Ale autentycznie spacer był na prawdę długi, widzieliśmy mnóstwo zwierząt, a ogółem atmosfera była bardzo przyjemna. Mimo tysięcy ludzi był duży spokój. Widzieliśmy krokodyle,hipoptamy,nosorożce,małpy różnego rodzaju,mnóstwo ptaków,tygrysy,lwy i całe mnóstwo innych zwierząt. Było wspaniale! Lubię takie miejsca ,chciałam wybrać się do ZOO we Wrocławiu,ale na razie nie czuję już takiej potrzeby . Ledwo się wyrobiliśmy ,bo do wyjścia doszliśmy pół godziny przed zamknięciem .
Polecam każdemu aby wybrał się w miarę możliwości w takie miejsce , we Wrocławiu ponoć jest bardzo fajnie, tak twierdzi mój chłopak,który niedawno tam był,ale również Dvur Kralove w Czechach mogę Wam polecić ,choć byłam tam dość dawno,ale myślę,że nadal tam jest tak samo fajnie :)
Jutro jedziemy do Tilburg na różowy poniedziałek i Kermis ,może dodam po powrocie jaķąś notkę ze zdjęciami?
ENJOY:

Komentarze

  1. Świetnie spedzony czas <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie piękne zdjęcia *-*
    http://poziomka1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. krokodylek aż paszczę do zdjęcia otworzył :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Widzę, że czas świetnie spędzony
    Piękne zdjęcia
    Super post
    Pozdrawiam oliwiafelkel.blogspot.com zaobserwuj jak się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli ja miałabym do szkoły dwa kilometry to tylko rower. Na pieszo nie dałabym rady codziennie tyle chodzić.
    Świetne zdjęcia.

    Pozdrawiam, nataa-natkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mysle,ze to kwestia przyzwyczajenia,ja boje sie jezdzic rowerem,natomiast lubie spacerowac :)

      Usuń
  6. Studiuję we Wrocławiu, a moja uczelnia ma podpisaną jakąś umowę z ZOO, więc bardzo często miałam tam zajęcia. ZOO jest całkiem fajne, dużo zwierząt można zobaczyć. Nie wiem jedynie, czy Afrykarium nie jest trochę na pokaz, bo szczerze powiedziawszy niewiele można tam ujrzeć.
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeejku zazdroszczę wyjazdu, śliczne zdjęcia!:)
    Zapraszam do obserwacji naszego bloga!

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę kiedyś odwiedzić Wrocław :)
    Jeśli możesz kliknij w linki w najnowszym poście, dzięki ;*
    http://rzetelne-recenzje.blogspot.com/2016/07/co-ciekawego-w-shein-romwe-przeglad.html#more

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥ / Thanks for all comments ♥
Nie przyjmuję więcej nominacji do LBA :) / I don't accept nominations to LBA :)

Popularne posty z tego bloga

thanks for 10 k views

Cześć!
Nowy Rok zaczął się na prawdę produktywnie jeśli chodzi o moje życie. Mam nadzieję,że tak jak jest teraz już zostanie i utrzyma się taka dobra passa i będzie już tylko lepiej. Dawno nie wchodziłam w żadne statystyki blogowe,ponieważ wydawało mi się,że aktywność na moim blogu spadła wraz z moim mniejszym zaangażowaniem w czytanie Waszych blogów,do czego miałam wrócić zaraz gdy wróciłam z Polski,jednakże to był tak aktywny czas,że nie dało się tego nadrobić. Święta, Sylwester...Dopiero teraz jest spokój ,harmonia i czas na to ,aby nadrobić zaległości. Odpoczynek od tego w dalszym ciągu tylko mi sprzyjał ,ponieważ mam głowę pełną pomysłów na posty i myślę,że jest to najlepsze,co mogłam zrobić ,ponieważ pisanie na siłę wcale nie jest fajne.

Chciałam Wam wszystkim serdecznie podziękować za okrągłą dziesiątkę jeśli chodzi o statystyki! Co prawda,na blogspocie ostatnio jest problem z tym,że nasze własne wyświetlenia również się wliczają,przez co za każdym razem gdy wchodzę na bloga,aby…

dieta, obsesja i zaburzenia odżywiania

Cześć .
Jak widać po tytule ,dziś opowiem Wam o tym,z czym boryka się większość nastolatek w moim wieku ,a także starsze dziewczyny,które są już dojrzałymi kobietami. Czemu akurat piszę o tym? Bo sama też wpadłam w sidła błędnego koła zwanego właśnie zaburzeniami odżywiania. Już jakiś czas temu chciałam stworzyć taki post ,ale dopiero dziś czuję się z tym na siłach. 
Wszystko zaczęło się w zeszłym roku ,mniej więcej od kiedy przeprowadziłam się ze swojego rodzinnego miasta. Ważyłam wtedy 52 kg przy wzroście prawie 170 cm. Moje BMI było wtedy na granicy pomiędzy dobrą wagą a niedowagą. Zawsze narzekałam ,jaka to ja jestem gruba,że CHCIAŁABYM SCHUDNĄĆ ...Zaczęłam ćwiczyć w domu ,aby poprawić co nieco swoją sylwetkę. No i tak codziennie się rozciągałam,robiłam brzuszki i inne dziwne rzeczy ,które w gruncie rzeczy ani nie poprawiły mojej sylwetki ani nastawienia,bo to,że nie widzę żadnej różnicy dobijało mnie jeszcze bardziej.  Dużym błędem była zła dieta,która wyglądała tak,że rano jadła…

London trip

Cześć!
Ostatnio wspominałam ,że wybieram się na tydzień do Anglii w odwiedziny do przyjaciele i jego rodziców ,otóż wróciłam w sobotę około południa ...Tydzień temu odwiedziliśmy we czwórkę Londyn ,co było jednym z moich marzeń i jestem ogromnie szczęśliwa ,że udało mi się zobaczyć to miejsce w tak wyjątkowym towarzystwie i że nadarzyła się w ogóle taka możliwość. Miejsce jest na prawdę urokliwe ,zwiedziliśmy typowo to ,co każdy powinien zobaczyć ,czyli London Eye ,Big Ben ,pałac i tym podobne. Pojechaliśmy tam pociągiem ,zabraliśmy ze sobą prowiant i spędziliśmy tam cały dzień od rana do wieczora. Praktycznie wszędzie dostaliśmy się piechotą z punktu do punktu.wracając do stacji kolejowej jechaliśmy metrem i to by było na tyle jeśli chodzi o przemieszczanie. 


Trafiła nam się niesamowicie dobra pogoda, co było bardzo nietypowe ,jak się domyślacie... W trakcie pobytu u Kacpra spędzaliśmy czas tak,aby jak najbardziej się sobą nacieszyć i nie marnować czasu . Byliśmy dwa razy na basenie,…