Przejdź do głównej zawartości

#67

Cześć!
Prawdopodobnie jutro wracamy do Polski ,w niedzielę rano powinniśmy być już z tego ,co wiem w Wałbrzychu. Tam mamy zatrzymać się na kilka dni i przyjechać do Oławy zanim moja kuzynka wyleci do Australii ,no i tak,żeby spokojnie przygotować moje urodziny. Dzisiaj pogoda się zepsuła, padał deszcz pierwszy raz tak na prawdę od kiedy przylecieliśmy. Oczywiście,zdarzyło się ,że deszcz pokropił ,ale na moje szczęście nie padało ,a na całe szczęście,bo nie wzięłam zakrytych butów :P Moje bagaże mnie przerażają ,nawet nie chce mi się patrzeć na ten zagracony pokój , nie wiem jak to zapakujemy ,ale najważniejsze ,że dowieziemy to cało do Oławy. A oprócz tego ,w końcu wywiozę resztę swoich rzeczy z Wałbrzycha. Tak,wyprowadziłam się już w lutym,a tam jeszcze trochę pozostawało...moje buty zimowe,pościele no i pies,ale jej na razie niestety nie wezmę. Ale mam nadzieję,że to tylko kwestia czasu :) 
Wczoraj po raz kolejny wsiadłam na rower, mam okazję przekonać się,że to wcale nie jest taka straszna rzecz. Co prawda, nie jeżdżę wyśmienicie ,boję się rozpędzać,no ale nie spadam z roweru i wsiadam na niego jak człowiek,no i nikt się ze mnie nie śmiał ,więc chyba nie ma takiej tragedii? W każdym razie,tutaj nie jeżdżą auta. Jesteśmy na wsi. Aczkolwiek kilka się po drodze przewinęło ,ale tutaj bardzo uważają na rowerzystów,wyjątkowo mogłabym ciągle jeździć na rowerze. W Oławie czy Wałbrzychu za nic w świecie nie wsiądę na rower. Znalazłam fajne miejsce,które bardzo spodobało mi się na zdjęcia, jednak wybrałam tylko dwa ,bo reszta a to się rozmazało ,a to nie tak i w końcu doszłam do wniosku ,że to miejsce jednak nie jest najwspanialsze na zdjęcia,bo jak widzicie poniżej były tam bazgroły. Ok,widziałam je już wcześniej,ale dopiero później doczytałam się napisów związanych  z Hitlerem,więc postanowiłam to uciąć. Jednak jakość zdjęcia nie powala,powstało również przypadkiem ,ale jakoś tak mi się spodobało . Jest to chyba moja pierwsza od dawna próba pozowania do zdjęć na bloga. Jakoś się od tego odzwyczaiłam i nie wiem jak zachowywać się przed obiektywem. Kiedyś miałam z tym mniej problemu. Stąd większość zdjęć to ujęcia "od dupy strony " . Jednak myślę,że to niedługo się zmieni i blog w końcu ożyje. Nie będę wrzucać starych zdjęć i wracać do tego ,jak to było fajnie i wszystko było takie łatwe. No może tylko czasami :) 

  


To była pierwsza próba robienia mi jakichkolwiek zdjęć ,dlatego oba powstały przypadkiem i najbardziej mi się spodobały. Drugie zdjęcie było poniekąd upozowane,ale widać,że poprawiam włosy ,choć można by pomyśleć,że rozmawiam przez telefon.  Mam nadzieję,że pomału zabiorę się do blogowania jak należy,jeszcze się przyzwyczajam,czasami świadomość tego ,że dzielę się życiem z obcymi ludźmi,każdy to czyta, często "znajomi" ,którzy interesują się moim życiem i tak dalej,ale w końcu nikt  nie może mnie ograniczać,robię to co lubię i tego będę się trzymać :) 
W Polsce ,na spokojnie zrobię mały haul zakupowy ;)

Komentarze

  1. Szybko Ci tam czas zleciał :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci ,ze tylko poltora tygodnia i lecialo jak miesiac ha ha :)

      Usuń
  2. Świetny post!
    http://poziomka1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia od "dupy strony" mają swój urok!
    >FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń
  4. zazdroszczę takich planów ;)
    pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie, będzie mi bardzo miło jeśli zajrzysz, zaobserwujesz xkroljulianx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obserwuję już od jakiegoś czasu ;*

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥ / Thanks for all comments ♥
Nie przyjmuję więcej nominacji do LBA :) / I don't accept nominations to LBA :)

Popularne posty z tego bloga

thanks for 10 k views

Cześć!
Nowy Rok zaczął się na prawdę produktywnie jeśli chodzi o moje życie. Mam nadzieję,że tak jak jest teraz już zostanie i utrzyma się taka dobra passa i będzie już tylko lepiej. Dawno nie wchodziłam w żadne statystyki blogowe,ponieważ wydawało mi się,że aktywność na moim blogu spadła wraz z moim mniejszym zaangażowaniem w czytanie Waszych blogów,do czego miałam wrócić zaraz gdy wróciłam z Polski,jednakże to był tak aktywny czas,że nie dało się tego nadrobić. Święta, Sylwester...Dopiero teraz jest spokój ,harmonia i czas na to ,aby nadrobić zaległości. Odpoczynek od tego w dalszym ciągu tylko mi sprzyjał ,ponieważ mam głowę pełną pomysłów na posty i myślę,że jest to najlepsze,co mogłam zrobić ,ponieważ pisanie na siłę wcale nie jest fajne.

Chciałam Wam wszystkim serdecznie podziękować za okrągłą dziesiątkę jeśli chodzi o statystyki! Co prawda,na blogspocie ostatnio jest problem z tym,że nasze własne wyświetlenia również się wliczają,przez co za każdym razem gdy wchodzę na bloga,aby…

dieta, obsesja i zaburzenia odżywiania

Cześć .
Jak widać po tytule ,dziś opowiem Wam o tym,z czym boryka się większość nastolatek w moim wieku ,a także starsze dziewczyny,które są już dojrzałymi kobietami. Czemu akurat piszę o tym? Bo sama też wpadłam w sidła błędnego koła zwanego właśnie zaburzeniami odżywiania. Już jakiś czas temu chciałam stworzyć taki post ,ale dopiero dziś czuję się z tym na siłach. 
Wszystko zaczęło się w zeszłym roku ,mniej więcej od kiedy przeprowadziłam się ze swojego rodzinnego miasta. Ważyłam wtedy 52 kg przy wzroście prawie 170 cm. Moje BMI było wtedy na granicy pomiędzy dobrą wagą a niedowagą. Zawsze narzekałam ,jaka to ja jestem gruba,że CHCIAŁABYM SCHUDNĄĆ ...Zaczęłam ćwiczyć w domu ,aby poprawić co nieco swoją sylwetkę. No i tak codziennie się rozciągałam,robiłam brzuszki i inne dziwne rzeczy ,które w gruncie rzeczy ani nie poprawiły mojej sylwetki ani nastawienia,bo to,że nie widzę żadnej różnicy dobijało mnie jeszcze bardziej.  Dużym błędem była zła dieta,która wyglądała tak,że rano jadła…

London trip

Cześć!
Ostatnio wspominałam ,że wybieram się na tydzień do Anglii w odwiedziny do przyjaciele i jego rodziców ,otóż wróciłam w sobotę około południa ...Tydzień temu odwiedziliśmy we czwórkę Londyn ,co było jednym z moich marzeń i jestem ogromnie szczęśliwa ,że udało mi się zobaczyć to miejsce w tak wyjątkowym towarzystwie i że nadarzyła się w ogóle taka możliwość. Miejsce jest na prawdę urokliwe ,zwiedziliśmy typowo to ,co każdy powinien zobaczyć ,czyli London Eye ,Big Ben ,pałac i tym podobne. Pojechaliśmy tam pociągiem ,zabraliśmy ze sobą prowiant i spędziliśmy tam cały dzień od rana do wieczora. Praktycznie wszędzie dostaliśmy się piechotą z punktu do punktu.wracając do stacji kolejowej jechaliśmy metrem i to by było na tyle jeśli chodzi o przemieszczanie. 


Trafiła nam się niesamowicie dobra pogoda, co było bardzo nietypowe ,jak się domyślacie... W trakcie pobytu u Kacpra spędzaliśmy czas tak,aby jak najbardziej się sobą nacieszyć i nie marnować czasu . Byliśmy dwa razy na basenie,…