Przejdź do głównej zawartości

#85

Cześć!
W Holandii widać już pierwsze oznaki jesieni,aczkolwiek pogoda nie do końca przypomina jesień...Wieczory są chłodne, bez koca nie ruszysz się już na ogród,ale w ciągu dnia ten tydzień był bardzo ładny. Tak jak dziś,wybrałam się na jesienny spacer z siostrzenicą ,aby porobić pierwsze zdjęcia. Uwielbiam jesień za te piękne widoki,za kolory,za wieczory pod kocem z ciepłym kakao na parapecie. Tylko brakuje mi wylegiwania się na leżaku w słońcu...Tyle ile się udało,tyle się opaliłam,niestety lato już się skończyło... 



Jutro na wieczór czeka mnie pracująca sobota,a tak poza tym to skupiam się na walce o wymarzoną sylwetkę,co nie uda się ,jeżeli nadal będę podjadać czekoladę ukratkiem,albo jak kucharz będzie mi wciskał łakocie podczas mojej zmiany :( No niestety,słabość do czekolady,trzeba nad tym popracować. Ale moją strategią jest wieczorne oglądanie szczupłych fit lasek, dobijanie się,że ja wyglądam przy nich jak pulpet i rano mam od razu ochotę ćwiczyć ,haha! Wiem,trochę złe podejście,ale od tygodnia nie odpuszczam ćwiczeń,wróciłam do mojego "trybu życia" ,czyli małymi kroczkami i do przodu. Tylko te kroczki są trochę za małe.


Jednakże zawsze coś jest lepsze od niczego. Nie mogę się tłumaczyć tym,że dwie kostki czekolady mnie nie zabiją,bo tak kostka do kostki i nagle 500 kalorii plus do codziennej diety. Co prawda pilnuje tego,aby jeść w taki sposób,żeby moja waga się nie podniosła,widzę też po sobie,że "S-ki" są teraz w sam raz ,ba nawet za duże,a centymetry niby ubywają,ale nie czuję się usatysfakcjonowana.


Wiem,że mogę dać z siebie więcej,myślę,że na dniach wejdzie mi w nawyk coraz większa aktywność i coraz więcej centymetrów zacznie znikać z niechcianych miejsc. Jak na razie dotarłam do momentu kiedy ważę 55 kg i ani mniej ani więcej na wadze nie chce się pokazać. To znak,że pora zmierzyć swoje obwody i pilnować tego,bo waga już mi tu nic nie da.


Może od poniedziałku zacznę spisywać i fotografować postępy i zbiorę się za pracę nad sobą do tego stopnia,żeby było się czym pochwalić i może kogoś zmotywować? Jak na razie moje gadanie nikogo nie zmotywuje,ja nawet samej siebie nie zmotywowałam pisząc to wszystko,ale grunt,że wiem ,że to i owo chcę poprawić i będę na to pracować - wytrwam (choć kostka czekolady chyba mnie nie zabije? :D)

Zdjęcia z dzisiejszego spaceru,pomału widać już uroki jesieni ,które starałam się uchwycić :)

Komentarze

  1. Przez pewniej czas tak strasznie kochałam konie a to zdj mi przypomniało właśnie te czasy :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Awesome post!
    I love your blog! x
    Would you like to follow each other on GFC?
    Please let me know on my blog and I will follow back as soon as possible!
    Have a good day!

    ⤜ My blog "Demilla". Welcome! ⤛

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam kasztany jesienią ;)
    ZAPRASZAM NA NOWY POST
    www.jagglam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. a ja się cieszę, że jest koniec lata :) uwielbiam jesień <3

    OdpowiedzUsuń
  5. ahh piękne k;klimatyczne zdjęcia ja nie mogę się doczekać kolorowych liści :D
    julie-s-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ostatnio też trochę przegrywam z czekoladą.
    FOXYDIET<

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥ / Thanks for all comments ♥
Nie przyjmuję więcej nominacji do LBA :) / I don't accept nominations to LBA :)

Popularne posty z tego bloga

thanks for 10 k views

Cześć!
Nowy Rok zaczął się na prawdę produktywnie jeśli chodzi o moje życie. Mam nadzieję,że tak jak jest teraz już zostanie i utrzyma się taka dobra passa i będzie już tylko lepiej. Dawno nie wchodziłam w żadne statystyki blogowe,ponieważ wydawało mi się,że aktywność na moim blogu spadła wraz z moim mniejszym zaangażowaniem w czytanie Waszych blogów,do czego miałam wrócić zaraz gdy wróciłam z Polski,jednakże to był tak aktywny czas,że nie dało się tego nadrobić. Święta, Sylwester...Dopiero teraz jest spokój ,harmonia i czas na to ,aby nadrobić zaległości. Odpoczynek od tego w dalszym ciągu tylko mi sprzyjał ,ponieważ mam głowę pełną pomysłów na posty i myślę,że jest to najlepsze,co mogłam zrobić ,ponieważ pisanie na siłę wcale nie jest fajne.

Chciałam Wam wszystkim serdecznie podziękować za okrągłą dziesiątkę jeśli chodzi o statystyki! Co prawda,na blogspocie ostatnio jest problem z tym,że nasze własne wyświetlenia również się wliczają,przez co za każdym razem gdy wchodzę na bloga,aby…

dieta, obsesja i zaburzenia odżywiania

Cześć .
Jak widać po tytule ,dziś opowiem Wam o tym,z czym boryka się większość nastolatek w moim wieku ,a także starsze dziewczyny,które są już dojrzałymi kobietami. Czemu akurat piszę o tym? Bo sama też wpadłam w sidła błędnego koła zwanego właśnie zaburzeniami odżywiania. Już jakiś czas temu chciałam stworzyć taki post ,ale dopiero dziś czuję się z tym na siłach. 
Wszystko zaczęło się w zeszłym roku ,mniej więcej od kiedy przeprowadziłam się ze swojego rodzinnego miasta. Ważyłam wtedy 52 kg przy wzroście prawie 170 cm. Moje BMI było wtedy na granicy pomiędzy dobrą wagą a niedowagą. Zawsze narzekałam ,jaka to ja jestem gruba,że CHCIAŁABYM SCHUDNĄĆ ...Zaczęłam ćwiczyć w domu ,aby poprawić co nieco swoją sylwetkę. No i tak codziennie się rozciągałam,robiłam brzuszki i inne dziwne rzeczy ,które w gruncie rzeczy ani nie poprawiły mojej sylwetki ani nastawienia,bo to,że nie widzę żadnej różnicy dobijało mnie jeszcze bardziej.  Dużym błędem była zła dieta,która wyglądała tak,że rano jadła…

London trip

Cześć!
Ostatnio wspominałam ,że wybieram się na tydzień do Anglii w odwiedziny do przyjaciele i jego rodziców ,otóż wróciłam w sobotę około południa ...Tydzień temu odwiedziliśmy we czwórkę Londyn ,co było jednym z moich marzeń i jestem ogromnie szczęśliwa ,że udało mi się zobaczyć to miejsce w tak wyjątkowym towarzystwie i że nadarzyła się w ogóle taka możliwość. Miejsce jest na prawdę urokliwe ,zwiedziliśmy typowo to ,co każdy powinien zobaczyć ,czyli London Eye ,Big Ben ,pałac i tym podobne. Pojechaliśmy tam pociągiem ,zabraliśmy ze sobą prowiant i spędziliśmy tam cały dzień od rana do wieczora. Praktycznie wszędzie dostaliśmy się piechotą z punktu do punktu.wracając do stacji kolejowej jechaliśmy metrem i to by było na tyle jeśli chodzi o przemieszczanie. 


Trafiła nam się niesamowicie dobra pogoda, co było bardzo nietypowe ,jak się domyślacie... W trakcie pobytu u Kacpra spędzaliśmy czas tak,aby jak najbardziej się sobą nacieszyć i nie marnować czasu . Byliśmy dwa razy na basenie,…