25.01.2017

dieta, obsesja i zaburzenia odżywiania

Cześć .
Jak widać po tytule ,dziś opowiem Wam o tym,z czym boryka się większość nastolatek w moim wieku ,a także starsze dziewczyny,które są już dojrzałymi kobietami. Czemu akurat piszę o tym? Bo sama też wpadłam w sidła błędnego koła zwanego właśnie zaburzeniami odżywiania. Już jakiś czas temu chciałam stworzyć taki post ,ale dopiero dziś czuję się z tym na siłach. 

Wszystko zaczęło się w zeszłym roku ,mniej więcej od kiedy przeprowadziłam się ze swojego rodzinnego miasta. Ważyłam wtedy 52 kg przy wzroście prawie 170 cm. Moje BMI było wtedy na granicy pomiędzy dobrą wagą a niedowagą. Zawsze narzekałam ,jaka to ja jestem gruba,że CHCIAŁABYM SCHUDNĄĆ ...Zaczęłam ćwiczyć w domu ,aby poprawić co nieco swoją sylwetkę. No i tak codziennie się rozciągałam,robiłam brzuszki i inne dziwne rzeczy ,które w gruncie rzeczy ani nie poprawiły mojej sylwetki ani nastawienia,bo to,że nie widzę żadnej różnicy dobijało mnie jeszcze bardziej.  Dużym błędem była zła dieta,która wyglądała tak,że rano jadłam jogurt "siedem zbóż" ,w szkole jadłam kilka ciasteczek owsianych,na obiad zawsze coś delikatnego np pierś z kurczaka i troszkę ryżu do tego jakaś surówka typu buraki,a na kolację jakaś kanapka z sałatą czy coś...Ćwiczenia sprawiały mi przyjemność ,ponieważ aktywność sama w sobie jest dla mnie przyjemnością. Byłam codziennie w ruchu i nie było opcji ,żebym się roztyła ,no bo jak miałabym to zrobić? Zamiast tego czułam się słaba,ciągle migreny ,omdlenia,rozregulowanie miesiączki a z czasem jej zanik. W sierpniu wyjeżdżając do Holandii ważyłam 54 kg .

wrzesień 2016
Po przyjeździe do Holandii wpadłam w zmianę trybu życia, mój poukładany harmonogram dnia rozpierdzielił się jak za dotknięciem magicznej różdżki.  Przyjeżdżając tu zaczęły się grille ze znajomymi, praca w różnych godzinach przez co jadłam często i dużo,a w dodatku bardzo niezdrowo. Po jakimś czasie zaczęłam czuć niepohamowany apetyt ,ciągle byłam głodna. Pochłaniałam takie porcje obiadu jak mój szwagier. Ćwiczyłam,ale nie miałam określonego żadnego celu,przez co było mi ciężko utrzymać motywację,bo nie wiedziałam do czego dążę,a na wadze kilogramów przybywało przez moje wahania ,co do jedzenia. Raz jadłam jak świnia,a raz miałam obrzydzenie do jedzenia i właśnie to był największy błąd - zła dieta. Jestem również w małym ruchu ,co ma duży wpływ na to,że moja waga wzrosła .Od września do stycznia moja waga z początkowych 54 kg zamieniła się w 62 kg. To jest prawie 10 kg różnicy na plusie. Jakoś w listopadzie mój napad wilczego apetytu minął ,a ja zaczęłam się czuć dobrze nie mam żadnych migren,miesiączki wróciły do normy ,a ja już nie czuję wystających żeber ,które można by liczyć. Zaczęłam jeść regularnie ,mniejsze porcje. Pofolgowałam sobie na urlopie w Polsce. Po powrocie z urlopu przemyślałam sobie wszystko i poukładałam to sobie w głowie. Nie zamierzam już chudnąć do wagi początkowej,nie muszę mieścić się w najmniejszy rozmiar ciuchów. To,że noszę M a nie S nie może być wyznacznikiem mojej wiary w siebie. Kolejna kwestia - rozmiar rozmiarowi nie równy ,a i wzrost też ma tu duże znaczenie.

grudzień 2016 vs grudzień 2013

Od trzech tygodni próbuję na nowo "najpierw masa później rzeźba" . Przestałam obsesyjnie stawać na wadze, Zmieniła nawyki żywieniowe ,a także ćwiczenia sprawiają mi większą radość ,bo nie uznaje ich za jakiś chory obowiązek. To,że ważę więcej niż dotychczas nie może być moim priorytetem ,bo chcę wyglądać zdrowo ,a nie jak anorektyczka ,którą prawie zostałam. Czuję się lepiej fizycznie,nie mdleję bez powodu, rzadziej choruję i nie pamiętam kiedy ostatnio miałam migrenę... Mój brat również prowadzi zdrowy tryb życia,daje mi dużo rad,wspiera mnie i od teraz idzie mi lepiej niż poprzednio,gdy sama się z tym borykałam. Moja koleżanka z dzieciństwa trzyma się ze mną,nakręcamy się wzajemnie,ale tak żebyśmy czuły się zmotywowane ,a nie zdesperowane,dzięki temu jest mi łatwiej,sama niestety popadałam w głupie objawy depresyjne.
a teraz zrobiłam sobie ze strychu prywatną siłkę ;D

Dziś ważę 60 kilogramów, zdaję sobie sprawę,że dorastam i moje ciało jeszcze trochę będzie się zmieniać,a ja nie będę wyglądać jak na zdjęciu z roku 2013 ,bo miałam wtedy 15 lat i ciało dziewczynki,które teraz przemienia się w ciało kobiety. W "fit życiu" łatwo się zagubić. Myślałam,że tylko mnie to dotyczy ,ale to jest na prawdę powszechne zjawisko,dziewczyny pilnujcie się ! Przez moje kompleksy i brak wiary w siebie,którą próbowałam budować przez ostatnie miesiące szło mi jeszcze gorzej. Coraz mniej miałam w sobie dobrego humoru, mniejszy dystans do siebie i świata. Mimo wszystko moja wiara w siebie nie jest jeszcze zerowa,dlatego znajduję ciągle siłę i samo motywację ,aby iść do przodu. Wiem,że ludzie mają dużo gorzej w życiu ,dlatego nadal dążę do bycia lepszym człowiekiem,aby być jak najlepszą wersją siebie.

Wszystkim czytającym wysyłam dużo pozytywnej energii :) 

37 komentarzy:

  1. Ja ćwicze z chodakowska od 2 lat i zmieniłam tylko nawyku zywieniowe, żdnej super diety nie trzymam...i schudłam z rozmiaru Xl do XS :D Polecam Chodakowską!

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/01/winter-black-and-gray-outfit.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niesamowite, jakoś nigdy nie wierzyłam,że takie ćwiczenia w domu mogą zdziałać takie rzeczy,cały czas myślałam,że powinnam przekonać się do siłowni niż do Chodakowskiej..Ale chyba muszę spróbować ...:)

      Usuń
  2. Dzięki własnej mobilizacji, bez wydawania pieniędzy schudłam w domu. Obserwuję z przyjemnością. :)
    mój blog

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję osiągnięcia swojego celu! Mam nadzieję,że mi również się uda..
      Pozdrawiam i w wolnej chwili odwiedzę Twojego bloga :)

      Usuń
  3. Najważniejsze, aby czuć się dobrze we własnym ciele :)
    Oczywiście wszystko z umiarem.
    Pozdrawiam!

    Zapraszam do obserwacji i komentowania :)

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zawsze chciałam przytyć, ale mam zbyt dobry metabolizm. Jestem osobą, która potrafi zjeść 3 duże pizze z podwójnym serem, popcorn, owsiankę i dalej jestem głodna a moja waga dalej wynosi 40 kg (mam 172 wzrostu). Wiele ludzi mówiło mi, że mam jakieś zaburzenia, że anorektyczka i czułam się wtedy bardzo źle, ale nic nie poradzę. Nie będę w siebie na siłę wciskać jedzenia, którego i tak jem dużo więcej niż inni.
    Mój blog♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie jeden raz potrafiłam wcisnąć całą wielką pizzę w siebie i moja waga nadal stała w miejscu na około 50 kilogramach i potrafiłam za godzinę być głodna, mój organizm jest na prawdę dziwny haha:) Ale nie przejmuj się jeśli ktoś Ci dogryza, ty wiesz jaka jest prawda i nie zwracaj uwagi na opinię ludzi,którzy nic dla ciebie nie znaczą i po prostu bądź szczęśliwa :)

      Usuń
  5. Będąc w gimnazjum przy wzroście 171 moja najwyższa waga to było również 62 kg. W 4 miesiące schudłam do 50 kg,a od anoreksji uchroniła mnie mama i lekarka. Gdyby nie one na pewno skończyłabym w szpitalu. Nie czułam się a tym bardziej nie wyglądałam jak szkielet przynajmniej tak się nie widziałam, ale psychicznie i fizycznie było ze mną na prawdę źle. Super że Ty zmieniłaś swoje życie i oby tak dalej!
    http://uglyographyy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest wlasnie to o czym mowie, moze nie wygladalam (jeszcze) jak anorektyczka ,ale moje podejscie bylo wlasnie takie jakbym byla chora ...wciaz mam problem to nie jest cos co zmieni sie z dnia na dzien .
      Dziekuje za sensowny komentarz i pozdrawiam :)

      Usuń
  6. Tak, to prawda, że teraz dużo osób, a zwłaszcza nastolatek popada w problemy związane z odżywianiem, bo sądzą, iż są za grube. Jest to problem na dużą skalę, ale takie osoby jak ty pokazują, że da się z tego wyjść i dobrze wyglądać nie będąc anorektyczką :). Pozdrawiam! /Klaudia
    NASZ BLOG-KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwzniejsze ,czego sie nauczylam przez te miesiace to ,ze nalezy miec do siebie szacunek a takze dystans. Popadlam w ciasne horyzonty i teraz staram sie po prostu dobrze czuc ze soba i dbac o siebie ,ale nie popadajac w obled tego zycze wszystkim :)

      Usuń
  7. Zgadzam się z Tobą ze dużo młodych dziewczyn przesadnie się odchudza ale to także wina mediów którzy kreują,,ideały'' stworzone w Photoshopie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedys ideal kobiety byl zupelnie inny niz dzisiaj...a media spolecznosciowe maja sile przebicia no i coz robia pranie mozgu . Ja sie w to wkrecilam i to najgorsze co moglam zrobic

      Usuń
  8. Ja nie rozumiem jak można się na siłę odchudzać, każda z nas jest piękna w takim ciele jakie ma :)
    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz , w tym momencie moim najwiekszym priorytetem jest zdrowy tryb zycia, aktywnosc ktora sprawia mi przyjemnosc. Musze ograniczyc slodycze , ktore sa moja wielka zmora :(

      Usuń
  9. Sporo się działo u Ciebie - jednak oby tym razem wszystko się dobrze ułożyło. Też postanowiłam zacząć sobie ćwiczyć, ale po prostu dla samej siebie - dla lepszego samopoczucia. Nie mam zamiaru przechodzić na dietę po której będę się źle czuła. Ograniczyłam słodycze i staram się je zamieniać na coś zdrowszego ;) Powodzenia!

    MÓJ BLOG
    MÓJ KANAŁ NA YT
    PS: jesteś chętna na stałą wymianę obserwacji? Zacznij ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam taka nadzieje , ciagle mam wzloty i upadki,ale zmiana siebie nie trwa 3 tygodnie czasami trwa to nawet 3 lata a ja musze byc cierpliwa :)

      Usuń
  10. Jest to akurat powszechny problem i warto go poruszać, by uświadamiać ludzi, że czasami nawet nie wiedzą, że ktoś ich otoczeniu może mieć tego typu problemy. Osobiście ważę mało, jestem zdrowa, uwielbiam jeść i ćwiczyć a moja niska waga nie drgnęła od dawna, choć chętnie bym przytyła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak , czesto wszystko wyglada ok a tak na prawde duzo nastolatek ma ogromny problem. Staram sie za wszelka cene dopingowac innych ludzi, np. moich przyjaciol i wiem,ze moge liczyc na to z ich strony ,ale jednak wkopalam sie w problem ze sama soba , teraz jest juz lepiej i mam nadzieje,ze kazdy z podobnym problemem odnajdzie sie w odpowiednim czasie i poradzi sobie badz zglosi sie po odpowiednia pomoc.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. Najważniejsze to zacząć i ciągle dążyć do celu. podziwiam że już coś zgubiłaś. Ja w tamtym roku zgubiłam 10kg, choć już czuję że przytyłam bo nie pilnowałam tego, choć po okresie...wracam do gry! :D
    Gratuluję i życzę wytrwałości!
    Pozdrawiam! :)
    Mój blog-klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram sie aby wszystko szlo do przodu tylko z glowa i rozwaga :) Pozdrawiam i tobie rowniez zycze tego samego :)

      Usuń
  12. super! Też od niedawna ćwiczymy i dzięki temu się 'wyżywamy' hehe:*

    Pozdrawiamy cieplutko,
    www.twinslife.pl (klik)

    OdpowiedzUsuń
  13. U mnie waga też jest na granicy, ale ja wiem, że muszę przytyć i na szczęście nie uważam siebie za grubą.
    Dobrze, że poruszyłaś ten temat, bo dużo ludzi ma z tym problem.

    Pozdrawiam, nataa-natkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejście do własnego ja jest bardzo indywidualne, cieszę się ,że patrzysz bardzo obiektywnie na siebie. Ja wiedząc ,że ważę teraz prawidłowo i tak nie mogę się przyzwyczaić do wyższej wagi niż dotychczas...Staram się to zaakceptować,ale to już jakaś blokada psychiczna .
      Pozdrawiam cieplutko i dziękuję za komentarz :)

      Usuń
  14. Ja mam 180 cm wzrostu i 60 kg. BMI powiedziałoby, że mam mocną niedowagę, ale w rzeczywistości to całe BMI nie mówi prawdy i w wielu przypadkach nie powinniśmy zwracać na nie uwagi :D Ja w swoim ciele czuje się świetnie i tego życzę każdemu :)
    paulan-official-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniekad cos w tym jest, ze te BMI to mozna sobie wsadzic gdzies. Jednakze patrzac na zdjecia sprzed dwoch lat zauwazylam ze na prawde wygladalam chudo , wszyscy mi zaweze to powtarzali, ba ciocia to mi nawet nie raz mowila ,ze powinnam przytyc. Ale ja sie tego panicznie balam. Gdy juz sie to stalo to spanikowalam , ale teraz jakos pomalu sie zntym pogodzilam .

      Usuń
  15. Gratuluję, że udało Ci się wyjść z zaburzenia odżywiania, to nie lada wyzwanie :)

    VLEKSVNDRV

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lada wyzwanie i wciaz nad tym pracuje , pozdrawiam :)

      Usuń
  16. Ciesze się, że zrozumiałaś co jest ważniejsze i gratuluję motywacji!

    the-fight-for-a-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze mam watpliwosci co do tego wszystkiego,ale dziekuje :)

      Usuń
  17. Gratuluje, ja zaczęłam jeździć na rowerku i zaczynam małymi kroczkami :)

    by-klaudiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od małych kroczków się zaczyna :-) Powodzenia!

      Usuń
  18. Serio gratuluję wyjścia z problemów z zaburzeniem odżywiania. Wiem, że to trudne, po mojej przyjaciółce także szczerze gratuluję i życzę ci dalszych sukcesów kochana :)
    www.mybloggingtravel.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sa rzeczy wazne i wazniejsze , a w tym momencie jestem juz drugi tydzien bez cwiczen,poniewaz jestem chora i nie moge sie doleczyc i wroce do tego gdy bede pelna sil. Byle do przodu i bez przesadyzmu , dziekuje za mily komentarz i pozdrawiam! :)

      Usuń
  19. Świetny post! Bardzo prawdziwy, wiele dziewczyn patrzy obsesyjnie na wage i na wszystko co je a to nie jest dobre rozwiązanie...
    http://joannakocera.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze ♥ / Thanks for all comments ♥
Nie przyjmuję więcej nominacji do LBA :) / I don't accept nominations to LBA :)